piątek, 7 lutego 2014

Szybka piłka do Izraela.

Czasem o powodzeniu przedsięwzięcia decydują sekundy ;)))

Wczoraj wieczorem serwis loter.pl znalazł połączenie Katowice Tel Aviv w dobrej cenie i pochwalił się na Facebooku. Po szybkiej konsultacji z żoną, kilka minut później rezerwowałem już loty. Niestety, nie obyło się bez problemów, bo trzeba było zabookować osobno lot "tam" i osobno "z powrotem", żeby trafić na tę dobrą cenę, a strona Wizzair bardzo starała mi się to utrudnić. W efekcie było trochę ryzyka, ponieważ kupując bilety w jedną stronę nie mieliśmy 100-procentowej pewności, że za chwilę bilety powrotne nie podrożeją. Ale nie podrożały, a koszty obu lotów wyglądają tak:


W sumie wyszło nam około 790 zł za 4 osoby, co na tej trasie jest naprawdę rewelacyjnym wynikiem, poprzednim razem gdy lecieliśmy do Izraela na tej samej trasie, tą samą linią lotniczą, zapłaciliśmy około 1200 zł i ta cena także nie była wcale zła (zawsze taniej jest dla członków Wizzair Discount Club, mam wykupione członkostwo). Oczywiście są i minusy, ponieważ zabrać ze sobą bezpłatnie możemy tylko mały bagaż podręczny, ale udało nam się to już raz, więc jakąś praktykę mamy. A czego nie zabierzemy, to kupimy na miejscu.

Do wylotu zostały jeszcze dwa miesiące, wystarczająco dużo czasu, żeby zastanowić się gdzie tym razem pojedziemy, kiedy już będziemy na miejscu. Kupowanie biletów na tyle przed planowaną podróżą ma też wielki plus ekonomiczny - nie trzeba od razu wydawać pieniędzy na noclegi i inne rzeczy, można z tym czekać aż na booking.com pojawią się dobre oferty (a często można trafić perełkę, jak udało nam się miesiąc temu w Brukseli, jeszcze o tym napiszę). Na pewno znów wypożyczymy w Izraelu samochód, na pewno udamy się do Jerozolimy, którą poprzednim razem sobie odpuściliśmy z braku czasu. A ponieważ morze Śródziemne w tym czasie nie jest jeszcze na tyle ciepłe, by mogły w nim się bawić dziewczynki, pewnie znów ruszymy do Eilat, nad morze Czerwone, które zawsze jest o kilka stopni cieplejsze.

Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że w trakcie wyjazdu będziemy mieć dziesiątą rocznicę ślubu. Zastanawialiśmy się, co by z tej okazji zrobić, a tymczasem odpowiedź nasunęła się sama :)

1 komentarz:

  1. To się nazywa organizacja, gratuluje i życzę udanej podróży! :-)

    OdpowiedzUsuń