piątek, 14 lutego 2014

Wypadek Polskiego Busa

Na początek uspokoję - nie, nie wypadek drogowy. Raczej wizerunkowy.
Polski Bus jest na polskim rynku przewozów już czwarty rok. Kiedy wjechał do naszego kraju nieźle namieszał, oferując klientom bilety nawet za złotówkę, na trasach liczących sobie nierzadko kilkaset kilometrów. Sam korzystał z Polskiego Busa np. jadąc z Justyną na weekend do Pragi dwa lata temu i byłem bardzo zadowolony. Szczególnie z ceny.



Przewoźnik tak samo jak np. linie lotnicze, co jakiś czas wrzuca do swojego systemu pule tanich biletów, tak właśnie było wczoraj, chwilę przed południem. Oczywiście wszyscy rzucili (czy raczej: rzuciliśmy) się do systemu rezerwacyjnego, który natychmiast padł. W końcu po około 2 godzinach udało mi się zapłacić za bilety do Bratysławy (chcieliśmy do Berlina, ale już nie było, a przez stolicę Słowacji do tej pory tylko przejeżdżaliśmy w drodze do Austrii, czy Włoch). Po chwili szczęścia - konsternacja, bo nie dostałem potwierdzenia, ani numerów biletów.

Sprawdzałem na forach podróżnych i przypadków takich jak mój jest mnóstwo. Niektórzy swoje bilety po wysłaniu reklamacji dostają, inni mogą liczyć tylko na zwrot pieniędzy, bo Polski Bus zabezpiecza się przed roszczeniami odpowiednim zapisem w regulaminie, którego prawie nikt nie czyta, a ja poświęciłem kilka minut. Tak więc szanse że dostaniemy bilety można ocenić na fifty-fifty, albo dostaniemy, albo nie dostaniemy :)))

Oczywiście wina jest po stronie Polskiego Busa, na pewno liczyli się z "tłokiem" podczas rezerwacji, ale nie zabezpieczyli serwerów, chociaż jest to tylko kwestia pieniędzy i czyjegoś pomyślunku. Na pewno mnóstwo osób będzie zawiedzionych, te które rezerwowały sobie bilety na nieodległe terminy i ich nie dostały, bądź nie dostaną na czas będą w czarnej d... 

I pojawia się pytanie: co w tej sytuacji? Obrażanie się? Bojkot?
Bez sensu. Oczywiście przewoźnik zaliczył gigantyczną wpadkę, ale przecież nadal będzie jeździł, a bilety nadal będą w dobrych cenach. No i czy warto w tej sytuacji utrudniać sobie przyszłe wycieczki na zasadzie "z nimi nie jadę"? Moim zdaniem nie, więc nawet jeśli tym razem bilety przejdą nam koło nosa, to i tak dalej będę raz na jakiś czas zaglądał, żeby sprawdzić czy nie da się gdzieś pojechać za grosze i wszystkim innym też to radzę.


P.S.
Bilety "za złotówkę" znikają bardzo szybko, ponieważ często kupowane są po kilka - kilkanaście z myślą o odsprzedaży na allegro ze sporym zyskiem. Oczywiście jest to niezgodne z regulaminem Polskiego Busa, ale kierowcy nie mają możliwości sprawdzania czy bilet był kupiony przez system rezerwacyjny, czy przez allegro. A samo allegro olewa sprawę i chociaż są ludzie, którzy zgłaszają aukcje do moderacji, to chyba jeszcze się nie zdarzyło, by taka aukcja zniknęła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz