środa, 16 kwietnia 2014

Peszek...

Dziś mieliśmy jechać do Egiptu, tak na kilka godzin, po fajne wspomnienia z zamku Taba, jazdę na wielbłądzie w ludzkiej cenie, a nie tak jak w Eilat, po 200 zł za osobę. Niestety, pojawiły się wątpliwości dotyczące wiz egipskich, a wizyta w konsulacie w Eilat nic nie pomogła, wręcz przeciwnie, wprowadziła totalny chaos do tego, co wydawało się, że wiemy na temat opłat przy przekraczaniu granicy w Tabie...

W końcu więc odpuściliśmy sobie Egipt, zamiast tego wybierając się jeszcze raz na rafę koralową. I okazało się, że to nie koniec nieszczęść :)


Nie minęło wiele czasu, kiedy byłem już właśnie tam, na izbie przyjęć szpitala Yosftal Medical Center. Niezbyt fartownie rozciąłem sobie stopę na ostrym kamieniu wchodząc do morza, prawie nie bolało, więc pomyślałem, że wszystko jest ok, tylko troszkę piekło od słonej wody, więc wyszedłem na brzeg. Lekko się zdziwiłem, że po założeniu klapek, prawy był tak zalany krwią, że zasługiwał na miano morza Czerwonego bardziej niż woda, z której właśnie wyszedłem. Nieduża rana krwawiła bardzo obficie, podczas oczekiwania na założenie opatrunku przez paramedyka wyciekła ze mnie około szklaneczka, tworząc gustowną kałużę, przez co miałem zapewnioną uwagę wszystkich okolicznych turystów.

Z prowizorycznym opatrunkiem pojechałem do szpitala, lekko zdziwiłem się, kiedy pani w recepcji napisała mi cenę za wizytę - 200 NIS, ale pomyślałem ok. Kiedy dostałem kwit z terminala kart i fakturę, okazało się, że opłata to 1200 NIS, tylko tę jedynkę z przodu pani napisała nieco mniejszą :) Potem chwila czekania, pierwsza wizyta u lekarza, który kieruje dalej, wywiad, badanie ciśnienia, pulsu itd, a potem szczepionka przeciwtężcowa. A w ogóle, tym medykiem był Ukrainiec, pogadaliśmy sobie po rosyjsku, bo znał on angielski mniej więcej tak, jaka ja hebrajski. Kolejna chwila czekania i chirurg wyciągnął mi z rany odłamki kamienia, potem opatrunek i "patient discharged home in a stable condition". Thank God :D



Teraz moja prawa stopa ubrana jest w gustowną skarpetkę, no i niestety z chodzeniem są lekkie problemy. Wszelkie kwity ze szpitala zabrane, Generali powiadomione, mam nadzieję, że staną na wysokości zadania i szybko oraz bezproblemowo zwrócą pieniądze za tę wizytę. Zobaczymy. A w ogóle jutro wracamy do Polski. Dobrze, że tylko na 3 dni, a potem kolejna podróż!

P.S.
W szpitalu i generalnie w Eilat mnóstwo Rosjan. Większość według schematu: podtatusiały facet około 40-stki i młoda, zgrabna dziewczyna, oboje obwieszeni złotem oraz logotypami najdroższych firm odzieżowych. W szpitalu czekając na przyjęcie siedziałem obok takiej pary. Dziewczę w pewnym momencie, ze smartfonem w ręku, zaczęło krzyczeć na panią z recepcji "pacziemu zdies' łajfaja niet?". Popatrzyłem się na faceta, on popatrzył na mnie. Chyba chciał powiedzieć coś w stylu "I know man, I know", ale nic nie powiedział. Zniósł to z godnością.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz