sobota, 30 sierpnia 2014

Dziś nie o podróżowaniu, ale przeczytajcie koniecznie!

Zanim wyjechaliśmy z dziewczynami na Gibraltar, przez 4 lata zajmowałem się czymś, co angażowało mnóstwo mojego czasu i jednocześnie dawało bardzo wiele satysfakcji, byłem tzw. streetworkerem, pracowałem "na ulicy" z lubelskimi bezdomnymi oraz w jadłodajni dla bezdomnych. Strasznie mi tego brakuje i często oglądam sobie moje zdjęcie z pożegnania z bezdomnymi sprzed ponad 2 miesięcy...


Ale do rzeczy.  Właśnie zajmując się bezdomnymi, poznałem Karolinę, która była dziewczyną jednego z naszych podopiecznych. Karolina opowiedziała mi historię swojego życia, w której niewiele było pozytywów, poza dwójką cudownych dzieci, które miała ze swoim mężem - sadystą. 


Potem okazało się, że na swoją rodzinę też nie może liczyć, więc przyjechała do Lublina. Przez pewien czas mieszkała w noclegowni dla kobiet, z której wyniosła wyłącznie fatalne wspomnienia, potem wspólnie ze swoim facetem, naszym podopiecznym, wynajęli mieszkanie. Mogąc liczyć co miesiąc tylko na alimenty na swoje dzieci, w sytuacji w której partner wyjątkowo nie chciało się pracować, za to miał bardzo sprecyzowane wymagania wobec kobiety którą się przecież opiekuje, Karolina poprosiła o pomoc nas, wolontariuszy z jadłodajni dla bezdomnych.

W krótkim czasie udało się nam, przy ogromnej pomocy dobrych ludzi, zebrać dla Karoliny i jej rodziny sporą pomoc rzeczową, bardzo pomogła nam też nasza koleżanka z Radia Lublin, Monika Szyduk. Karolina nie była osobą roszczeniową, nigdy nie traktowała pomocy jako czegoś, co należy się jej, ponieważ jest w trudnej sytuacji, kiedy tylko miała z kim zostawić dzieci, przychodziła do nas i pomagała, sprzątała po bezdomnych itp., często przychodziła nawet z dziećmi, by choć trochę pomóc w naszej codziennej pracy z podopiecznymi.

Niestety, jej partner wykazywał niechęć do pracy i opieki nad dziećmi tym większą, im większa była pomoc dla Karoliny z naszej strony. Odchodził od niej i wracał, urządzał awantury, nieźle też dał się we znaki nam, na przykład dzwoniąc i smsując nocami, kiedy był pijany i grożąc różnymi rzeczami. 

Potem okazało się, że Karolina jest w kolejnej ciąży, mimo to nadal przychodziła nam pomagać, dopóki jej partner nie stwierdził, że mamy na nią zły wpływ i zabronił jej tego... Wiedzieliśmy tylko, że urodziła, że z dziećmi jest wszystko w porządku, nie licząc biedy oczywiście. Niedawno Karolina skontaktowała się z Moniką Szyduk z Radia Lublin i powiedziała, że jej partner odszedł jakiś czas temu, a ona nie radzi sobie z biedą i wszystkimi negatywnymi emocjami, które są z tym związane.

Monika skontaktowała się ze mną i działa, a efektem był materiał, który pojawił się w Radiu Lublin: http://moje.radio.lublin.pl/twoja-pomoc-ich-usmiech.html po którym pojawiło się wiele ofert pomocy, w tym także oferta pracy dla Karoliny, chyba najważniejsza ze wszystkich.


Jeśli ktoś z Was również ma możliwość pomocy Karolinie, to bardzo proszę by się nie wahał. Karolinę znam od 1.5 roku, jest świetną i odpowiedzialną matką, która po prostu w swoim życiu nie miała szczęścia do innych ludzi. Zasługuje na pomoc, zarówno ona, jak i jej cudowne dzieciaki. Jak zwykle w takich sytuacjach radzę nie oferować pomocy finansowej, ale rzeczową, w ten sposób można mieć niemal pewność, że zostanie wykorzystana w odpowiedni sposób.

I jeszcze jedno, zapraszam Was wszystkich na fejsa, na stronę poświęconą temu, co przez ostatnie lata robiliśmy dla osób bezdomnych i ubogich w Lublinie: https://www.facebook.com/goracypatrol Zalajkujcie tę stronę i udostępnijcie ją innym, można tam przeczytać różne wesołe (tak, takie też są) oraz smutne historie naszych podopiecznych, a czasem za pomocą facebooka szukamy dla bezdomnych różnej pomocy.

Z góry wielkie dzięki!

P.S.
Gorące pozdrowienia z Lizbony, gdzie teraz jesteśmy. Miasto jest niesamowicie piękne i tętni życiem, co będziecie mogli zobaczyć niebawem, gdy wrzucimy na bloga nasze zdjęcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz