wtorek, 5 sierpnia 2014

Gotowanie: pita z przyprawami śródziemnomorskimi

Tym postem inaugurujemy nowy dział na blogu :)

Od początku chcieliśmy pisać nie tylko o podróżowaniu, ale jakoś nie wychodziło, od dzisiaj będziemy także dzielić się pomysłami na fajne potrawy, których próbowaliśmy będąc daleko od domu. Na pierwszy ogień idzie pyszne danie z Izraela, czyli tak naprawdę danie arabskie, bo Izrael jako taki swoich dań nie posiada (opinia Żydów poznanych podczas podróży).


Pity zaczęliśmy kupować podczas naszego pierwszego pobytu w Izraelu, kiedy okazało się, że mieszkamy 50 metrów od piekarni. Były niedrogie i pyszne, przede wszystkim za sprawą ziół, które można było na nich znaleźć. Gdy odwiedziliśmy Izrael drugi raz, w kwietniu tego roku, też się nimi zajadaliśmy, a po powrocie wyszukaliśmy przepis, dzięki naszej koleżance France i od tamtej pory robimy je często. A są naprawdę proste do przygotowania.

Na 8 placków potrzebujemy następujących składników:
- ok. 500 gr. mąki, czyli jakieś 4 szklanki
- łyżeczkę drożdży suszonych
- półtorej szklanki zimnej wody
- 6 dużych łyżek oliwy z oliwek
- szczyptę soli


Wszystko razem mieszamy, aż powstanie jednorodna masa. 



Następnie ta masa musi wyrosnąć, w tym celu przekładamy ją do jakiegoś innego naczynia, wysmarowanego oliwą z oliwek, żeby ciasto nie przywierało i odstawiamy w ciepłe miejsce, ale nie na słońcu. Po około godzinie można brać się za dalsze przygotowywanie.


Ciasto przekładamy w miejsce posypane mąką i wyrabiamy, a następnie formujemy z niego coś na kształt bochenka chleba, może być też walec, chodzi o to, żeby wygodnie się kroiło. 


Ze składników podanych na początku wyjdzie nam 8 - 9 placków, więc kroimy ciasto na tyle kawałków.


Teraz pora na przygotowanie sosu z przypraw, którym będziemy polewali nasze pity. Będziemy do niego potrzebować kilku łyżek oliwy z oliwek (według uznania), oregano, bazylii, pieprzu, soli, papryki mielonej, kminku (najlepiej śródziemnomorskiego, smakuje inaczej niż polski) oraz wyciśniętego ząbka czosnku.


Mając już sos, musimy kawałki ciasta rozwałkować, najlepiej tak by miały one ok. pół centymetra grubości, potem układamy je na blasze do pieczenia wyłożonej folią aluminiową i polewamy według uznania sosem z ziołami.


Piekarnik należy nagrzać wcześniej do ok. 200 stopni, bez termoobiegu i do takiej temperatury nasze placki wkładamy na około 10 minut, najlepiej obserwując kiedy zaczną się rumienić i wtedy właśnie wyjmujemy i voila! Ideałem byłoby dodatkowe posiadanie kamienia do pizzy, wtedy placki będą bardzo miękkie, my jeszcze nie mamy, ale w najbliższym czasie planujemy kupić.

Pyszne pity domowej produkcji są już gotowe. Oczywiście nie jest to dokładnie taki sam smak, jak tych z Izraela, ale śmiem twierdzić, że jest bardzo blisko, a placki idealnie nadają się zamiast chleba do sałatki warzywnej, albo do hummusu. Pycha! 


Smacznego!

P.S. Wiele osób pytało, co się dzieje z pracą. Niestety Trafic Generation nie byli łaskawi odpowiedzieć, ale w tej sytuacji brak odpowiedzi jest odpowiedzią, więc wczoraj złożyłem papiery, żeby zarejestrować działalność gospodarczą, jako self-employed. Po 5 dniach roboczych, jeśli nie będzie żadnego problemu, będę mógł pójść do ETB po zgodę na prowadzenie firmy na Gibie, co zajmie następne 3-4 dni robocze i mając tę zgodę, złożymy wnioski od rezydenturę i gibraltarskie ID cards. Z potwierdzeniem złożenia wniosku będziemy też mogli zacząć załatwiać formalności związane ze szkołą dla dziewczyn.

4 komentarze:

  1. Przepis taki sam jak na moje ciasto do pizzy, jedynie proporcje troszkę się różnią, więc na pewno Kamil da radę je wytworzyć heh :D też kiedyś się napaliłam na kamień do pizzy...jak kupicie i wypróbujecie, to napiszcie recenzję :D te chlebki można przekroić i zrobić z nich po prostu kebab..mniaamm :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamienie do pizzy były kiedyś za jakieś śmieszne pieniądze w Tchibo, kupiliśmy wtedy i leży... Jakieś pomysły, skąd w Bolandzie wziąć śródziemnomorski kminek? I czy nie chodzi czasem o kmin rzymski? Nazywa się i wygląda podobnie, ale faktycznie smakuje inaczej.

    On unrelated note - nie da się komentować z Safari na iPada. :( Nie wyświetla się podgląd i captcha, po kliknięciu Opublikuj komentarz ginie jak sen jaki złoty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kminek nazywa się tutaj cominhos inteiros i to chyba nie jest to samo co kmin rzymski. Co do problemu z komentowaniem. Hmmm... Nie mam pojęcia o co chodzi z safari, ja właśnie ten koment piszę z tej przeglądarki, tyle że z MacBooka. Postaram się wygooglać w czym rzecz i może jakoś da się to poprawić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, kmin rzymski to cominho romano. Trudno, będą pity po staropolsku. :>

    Z tego, co góglałem, to jest jakiś problem z floating comments w bloggerze, ale szczegółów nie zgłębiałem.

    OdpowiedzUsuń