piątek, 22 sierpnia 2014

Muszlowy zawrót głowy.

Z chwilą przeprowadzki na Gibraltar spędzanie czasu nad morzem stało się naszą codziennością. To znaczy moją i dziewczyn, bo mimo, że od przeprowadzki minęły już prawie dwa miesiące to nie przypominam sobie, aby Michał chociaż raz z nami plażował ;).  Co zrobić? Taki typ, że woli pracować zamiast parzyć sobie stopy w nagrzanym piasku, a potem je chłodzić w morskiej wodzie.
Plaża dla mnie to miejsce, gdzie w promieniach słońca, w otulającym błękicie wody, z odgłosami szumu fal relaksuję się najlepiej.


Po każdym spędzonym popołudniu na plaży Julia i Nastia przynosiły do domu swoje morskie skarby. Nie mogły się oprzeć kształtom i kolorom muszli wyrzucanych przez fale na brzeg. Były zachwycone ich wielkością oraz tym, że z łatwością można znaleźć coraz to piękniejszy okaz.


Wiaderka pełne muszli lądowały na balkonie, aż ich ilość zaczęła mnie przerażać. I tu z pomocą przyszła wciąż drzemiąca we mnie kreatywność. Ponoć rodzimy się pełni kreatywności, a z czasem jeśli jej nie używamy nasze zdolności do generowania pomysłów maleją.


Razem z dziewczynkami jednak tworzymy super zespół, któremu nie brakuje zapału do tworzenia czegoś z niczego. A do tego naszemu nowemu mieszkaniu brakowało elementów, które by go ocieplały, dodawały mu dobrej energii i uroku.

Tak też muszle szybko znalazły zastosowanie jako dekoracja. Dziewczyna zaczęły robić naszyjniki i girlandy, ja świeczniki, a nasz dom zaczął nabierać morskiego charakteru.
Ale najważniejsza w tym wszystkim była radość tworzenia. Takie zajęcie z pewnością pobudza u dzieci fantazję i wyobraźnie, rozwija wrażliwość i wyczucie estetyki.


Daje im również szansę budowania wiary we własne możliwości, pokazuje, że ze zwykłych przedmiotów można zrobić coś pięknego, że niemożliwe staje się możliwe, a wszytko to można wyczarować swoimi rękami. A kiedy nasze dzieła były gotowe byłyśmy pełne satysfakcji i spełnienia. Niby nic wielkiego nie zrobiłyśmy, a tyle z tego korzyści.



Otaczanie się pięknymi przedmiotami z pewnością działa kojąco, uspakaja, rodzi szlachetne uczucia. A do tego same muszle pochodzące z głębi oceany, miejsca gdzie powstało życie niosą ze sobą czar, urok i siłę przyciągania. Są to symbole odrodzenia i narodzenia, przed wiekami używane przez marynarzy jako talizman szczęścia, a przez starożytnych greków jako amulet zapewniający miłość i płodność.



Jeśli i Wy z wakacji przywieźliście muszle polecam na chwilę usiąść i wyczarować z nich coś pięknego. Czas tworzenia na pewno wpłynie na Was relaksacyjnie, urozmaici Wasze codzienne życie, da odskocznię i sprawi ogromna frajdę. Mamy nadzieje, że nasze zdjęcia Was zainspirują :)





2 komentarze:

  1. Faktycznie, sporo tych muszelek :) Fajne te Wasze pomysły :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie natchnęłyście do oklejenia muszelkami lampki, w sam raz pasowałaby do mojego piaskowego dywanu :D przywieźcie mi koniecznie worek muszli w listopadzie, to podziałamy ;)

    OdpowiedzUsuń