piątek, 9 stycznia 2015

Korowód Trzech Króli

Gdybyśmy mieli wymieniać, co podoba się nam na Gibraltarze, na jednym z czołowych miejsc byłoby chyba to, jak wielu ludzi uczestniczy w każdych uroczystościach, jakie tylko odbywają się na Skale. 

Tegoroczny Orszak Trzech Króli nie był wyjątkiem. W poniedziałek przed świętem, które na Gibraltarze obchodzone jest nieco bardziej uroczyście, niż w Polsce, wieczorem na Casemate Square i Main Street znów wyszły tysiące. Warto powiedzieć, że sam Orszak ma formę nieco inną niż nad Wisłą, ponieważ razem z Kacprem, Melchiorem i Baltazarem zobaczyć było można mnóstwo najróżniejszych rzeczy, niekoniecznie związanych z religią, jak orkiestry, czy wszystkie lokalne miss. 

Tak na różnych paradach, pojawiły się też platformy, których twórcy rywalizowali o nagrodę dla tej najpiękniejszej, a dla celów zabawy totalnie popuścili wodze fantazji. Lokalne kluby i organizacje, straż pożarna i służby lotniskowe - wszyscy chcieli zbudować coś ekstra, więc wiadomo było, że nie będą to zwyczajne instalacje.

My (czerwone kurtki) też braliśmy udział w imprezie, kolejny raz prezentując działo z którego prawie nie wolno nam strzelać i które wcześniej musieliśmy znieść z pierwszego piętra (a po wszystkim z powrotem zanieść na górę), przy okazji testując nowe sanki do transportu lufy po schodach, bo poprzednie nie wytrzymały ciężaru i się połamały.

Efekty przygotowań i to, jak wyglądała sama parada najlepiej zobaczycie na filmie, zapraszamy :)


Główną nagrodę zasłużenie zgarnęła obsługa lotniska w Gibraltarze, która zaprezentowała "podróż na księżyc" z własnoręcznie wykonanym wahadłowcem w barwach NASA. A nasze dziewczynki stwierdziły, że za rok to one muszą jechać w kabrioletach, jako najpiękniejsze na Skale ;)))

6 komentarzy:

  1. Szacun! Po trzykroć szacun! :D Szacun należy się za działo, to na pewno, ale też za wytrzymanie w tak niewielkiej odległości od dudziarzy. :D

    Czasem się zastanawiam, czy gdyby nie to, że zimno i pada, to w Bolandzie ludzie byliby skłonniejsi do takich inicjatyw...

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, szkoda tylko, że znowu jedzie Pan po Polsce. W kraju, który dał Panu wszystko, orszaki i zabawa na 3 Króli to już standard - zarówno w dużych miastach (w Warszawie np. dwa uroczyste orszaki), jak i we wioskach (np. http://teresin.pl/index.php?x=a376).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widzę w którym miejscu miałbym "jechać po Polsce", poza tym nieszczególnie rozumiem to "wszystko", co dała mi Polska, ale pewnie niewiele wiem o swoim własnym życiu ;)
    Tym niemniej pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko tzn. wszystko. Wykształcenie, znajomych, pieniądze itd. A przy okazji - dzisiaj w PL WOŚP. Czy mógłby Pan przedstawić jakąś podobną inicjatywę na Gibie lub w UK?

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi, ale bardzo się Pani myli, zarówno w wykształceniu, znajomych oraz pieniądzach :) Co do podobnej inicjatywy na Gibie, to faktycznie, bardzo ciężko byłoby zrobić imprezę ze 120 tyś wolontariuszy tam, gdzie mieszka 30 tyś osób...

    OdpowiedzUsuń
  6. No ale nie chodzi przecież o ilość wolontariuszy :)

    OdpowiedzUsuń