środa, 22 kwietnia 2015

Palmones

Dokładnie rok temu opalaliśmy się w izraelskim Eilat, nad Morzem Czerwonym, dwa lata temu w cudownym greckim Nafplio, nad Morzem Śródziemnym, więc postanowiliśmy i teraz gdzieś wyjechać. Na całe szczęście za granicę nie mamy daleko, wiele pięknych miejsc jest też na wyciągnięcie ręki, dlatego pojechaliśmy na drugą stronę Zatoki Gibraltarskiej, do Palmones.

Jest to wspaniała plaża, wciśnięta pomiędzy porty i zakłady przemysłowe, opodal drogi z San Roque do Algeciras, u ujścia Rio de las Canas o Palmones do zatoki. W tym miejscu woda jest niemal kryształowo czysta (za sprawą ujścia rzeki, reszta zatoki już niestety taka nie jest), mnóstwo piasku, palmy i niesamowite widoki, między innymi na Gibraltar, czyli wszystko czego potrzeba, żeby odpocząć przez kilka godzin w promieniach południowego słońca! :)





W estuarium rzeki jest także wyspa, na którą od drugiej strony można chyba dostać się pieszo, sprawdzimy to kolejnym razem, kiedy się tam wybierzemy. A przy brzegu Rio de las Canas o Palmones stoją domy z tak pięknymi widokami z okien i tarasów, nie mogliśmy nie zazdrościć, a także liczne łódki mieszkańców, których też zazdrościliśmy. Okolica po prostu świetna na jednodniowy wypad, można sobie popływać, pobyczyć się na plaży oraz spacerować. Zrobiliśmy to wszystko, choć pływania było najmniej, bo woda wciąż dość zimna.




Opodal parkingu gdzie zostawiliśmy samochód, stoi wieża obserwacyjna, w kształcie bardzo przypominająca średniowieczny stołb, ale pochodząca z późniejszego okresu, wzniesiona w tym samym roku, kiedy Wielką Armadę płynącą na podbój Anglii diabli (i Francis Drake) wzięli i Hiszpania musiała porzucić marzenia o nawróceniu anglikanów mieczem z powrotem na posłuszeństwo papieżowi. Tego typu wież obserwacyjnych na wybrzeżu jest całkiem sporo.


Kiedy już pokonało nas słońce, uciekliśmy pod dach, dziewczynki do pobliskiej sali zabaw, gdzie miały ponad 2 godziny rozrywki za jedyne 7 euro, zaś my do restauracji, na hiszpańsko - marokańskie dania i zimne piwo. 





Najedliśmy się niesamowicie bardzo smacznymi potrawami, potem zabraliśmy Julię i Anastazję, oczywiście z przymusem obiecania, że jeszcze je tam przywieziemy, po czym wróciliśmy na nasz Gib. Udało się nam też nakręcić o tym wszystkim krótki filmik, zapraszamy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz