poniedziałek, 28 grudnia 2015

Aracena


Po drodze, którą mam nadzieję przejechać jeszcze nie raz, czyli Gibraltar - Lizbona odkryliśmy przepiękne miasteczko. Ruiny arabskiej twierdzy położone na wzgórzu nad miastem nie pozwalają przejechać koło  niego obojętnie.

 
Aracena, bo o niej mowa,  ma siłę przyciągania i mimo, że za pierwszym razem zatrzymaliśmy się tylko na chwilę, przy punkcie widokowym, który był usytuowany tuż przy drodze, to w kolejnej podróży zaplanowaliśmy tam dłuży postój.


I nie pożałowaliśmy tego ani przez moment, bo miasto prezentuje się równie pięknie z zewnątrz jak i w środku. Spacer wokół twierdzy, która obecnie jest kościołem, włóczenie się po białych uliczkach andaluzyjskiego miasteczka i zakończenie dnia tapasami wspaniale urozmaiciło naszą podróż.


Był plan pozostania tam na noc, ale ostatecznie wylądowaliśmy gdzieś na portugalskim polu, tuż za granicą z Hiszpanią, gdzie rano powitało nas, nie tylko złote morze zbóż, ale też tysiące mrówek w naszym samochodzie, które kontynuowały potem z nami podróż do Lizbony, z Lizbony do Polski, a następnie z powrotem na Gibraltar ;)

1 komentarz:

  1. You fully match our expectation and the selection of our data. Bluboo Maya

    OdpowiedzUsuń