środa, 13 lipca 2016

Zanim o Maderze

Zanim jeszcze napiszę Wam o tej pięknej portugalskiej wyspie, na której jesteśmy od minionej niedzieli, muszę choć jedno zdanie na temat pożaru, który wczoraj po południu wybuchł nieopodal Gibraltaru, pomiędzy Alcaidesa, a Santa Margarita. Przy temperaturze sięgające 38 stopni i mocnym wietrze o ogień nie było trudno, może trawa zapaliła się od niedopałka, które Hiszpanie i Gibraltaryczycy z upodobaniem wszędzie, gdzie tylko się da, może od szkła z rozbitej butelki, nie wiadomo. Najważniejsze było to, że sytuacja z godziny na godzinę robiła się coraz bardziej niebezpieczna.

W tych okolicach mieszka wielu naszych znajomych i oglądając zdjęcia, które różne osoby wrzucały na Facebooka byłem autentycznie przerażony tym, co mogłoby się stać, gdyby bombieros nie dali rady. Na szczęście po walce trwającej kilkanaście godzin, w której uczestniczyło kilka samolotów i śmigłowców, udało się opanować ogień. Władze ewakuowały ponad 500 osób, jeden z hoteli sam zdecydował się na ewakuację gości, w trosce o ich zdrowie, bo nie tylko płomienie, ale i dym były bardzo niebezpieczne dla wszystkich, którzy znaleźli się w pobliżu.








Po bardzo niespokojnej nocy, kiedy to samoloty i śmigłowce musiały wrócić do bazy i czekać na wschód słońca kolejnego dnia, okazało się, że pożar stopniowo daje się gasić. Mimo wszystko spory kawałek ziemi przypomina teraz księżycowy krajobraz i minie wiele czasu, nim przyroda tam wróci.

Najgorsze dla mnie było obserwowanie wszystkiego z odległej wyspy, za jedyne źródło informacji mając jedynie Facebooka. Na szczęście wygląda na to, że nikomu nic się nie stało.

Zdjęcia wykorzystane do zilustrowania posta pochodzą z facebookowego profilu Dee Curran'a

2 komentarze:

  1. Your articles are very well written and unique. Bluboo Maya smartphone

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki pewnym politykierom Madera kojarzy się jeszcze z czymś innym :) obecnie będąc politykiem chwalebne jest tam nie latać

    OdpowiedzUsuń